Lancôme Teint Idole Ultra 24H

WP_20150720_003

Postanowiłam Wam dzisiaj przedstawić podkład, którego używałam kilka lat temu i od miesiąca, może dłużej, mam go w swojej kosmetyczce ponownie- mowa o Teint Idole Ultra 24H od Lancome. WP_20150720_003Opis producenta

Po 8 latach badań marka Lancôme przedstawia swój pierwszy podkład zapewniający efekt 24-godzinnej* perfekcji makijażu. Dzięki technologii EternalSoft, podkład Teint Idole Ultra 24h walczy z oznakami zmęczenia. Bez konieczności poprawy makijażu, cera pozostaje wygładzona, ujednolicona i nieskazitelna. Teint Idole Ultra 24h zapewnia nieodparte poczucie komfortu. Jego nowa i świeża konsystencja sprawia, że podkład idealnie dopasowuje się do koloru skóry pozostawiając ją gładką, aksamitną i matową, bez efektu pudrowego. Nietłusty. Nie powoduje efektu maski. Nie powoduje powstawania zaskórników. Produkt testowany dermatologicznie. * Samoocena w grupie 109 kobiet

Opakowanie

Podkład otrzymujemy w pięknym opakowaniu z matowego szkła o pojemności 30ml i wyposażonym w wygodną pompkę, dzięki której możemy aplikować odpowiednią ilość produktu.

WP_20150720_004

Zapach i konsystencja

Ach… ten zapach! :) Cudowny, uwielbiam go! Nie potrafię go Wam opisać, mnie kojarzy się on z delikatnymi perfumami, bardzo charakterystyczny` i rozpoznawalny. Użyjcie chociaż raz tego podkładu, a gwarantuję, że ten zapach zapadnie Wam w pamięć. Pomimo tego, że zapach towarzyszy nam jeszcze przez nawet godzinę po aplikacji, nie jest drażniący ani natrętny- zupełnie nie przeszkadza. Co do konsystencji natomiast, jest ona bardzo lekka, kremowa, ale podkład nie rozlewa się, nie rozpływa, dzięki czemu aplikacja jest na prawdę dziecinnie prosta i nie ma tutaj większego znaczenia czy nałożymy go palcami, pędzelkiem czy gąbeczką- produkt bardzo łatwo się rozprowadza.

WP_20150720_006

Działanie

Zacznę od odcienia, który posiadam- 01 Beige Albâtre, który zdecydowanie wpada w żółtą tonację. Wcześniej miałam 010 Beige Porcelain, który był znacznie jaśniejszy i lepiej dopasowany do mojego koloru skóry. Odcień 01 jest dla mnie bardziej odpowiedni na lato, kiedy cera nabiera kolorytu, na pozostałe pory roku dla osób o tak jasnej cerze jak moja zdecydowanie polecam odcień 010, chociaż patrząc na stronie np. Douglasa, można odnieść wrażenie, że jest odwrotnie. Zapewniam, że nie jest i najlepiej wypróbować podkład na miejscu w sklepie, próbując go na szyi, a nie jak większość pań w sklepie proponuje, na wierzchu dłoni i najczęściej (o zgrozo!) na wierzchu dłoni  sprzedawczyni ;) Należy pamiętać, że twarz ma pasować do reszty ciała i nie może odznaczać się tzw. maską od szyi. To taka dygresja na marginesie :)

Wracając do tematu, na stronie Douglasa czy Sephory można przeczytać, że jest to produkt mocno kryjący, otóż nie jest. Owszem, jego krycie jest dla mnie na chwilę obecną zadowalające, ale według mnie jest co najwyżej średnie. Należy pamiętać, że nie jest to zastygający podkład i nigdy nie zapewni nam tak mocnego krycia, jak produkty tego typu. Kolejna kwestia do obalenia- 24 godzinna trwałość- chyba nie do końca, chociaż nie próbowałam mieć na twarzy podkładu przez dobę. Trwałość jest na całkiem przyzwoitym poziomie jak na tak lekki podkład, ale na pewno nie jest to produkt długotrwały. Nie zrozumcie mnie źle- ja naprawdę uwielbiam ten podkład, ale uważam, że niektóre informacje na jego temat są lekko podkoloryzowane.
To co mogę na pewno potwierdzić, to to, że Teint Idole Ultra 24h jest bardzo lekki, nawilżający i pozostawia piękne, satynowe wykończenie i nie ściera się tak łatwo, jak można by się spodziewać po tak lekkim produkcie. Dodatkowo, to co dla mnie jest najważniejsze, podkład ten nie zapycha, nie powoduje powstawania zaskórników i nie jest tłusty.
Spotkałam się z opiniami, że nie nadaje się do cery suchej, ponieważ podkreśla suche skórki. Pozwolę sobie w tym miejscu na mały apel:
DZIEWCZYNY! Jedyny sposób na tzw. suche skórki to regularny peeling czy to mechaniczny czy enzymatyczny i nawilżanie! Codzienna pielęgnacja to podstawa i nie ma bata! Nawet najlepszy, cudowny, magiczny podkład za 500zł nie sprawi, że suche skórki znikną. Trzeba się ich pozbywać ścierając martwy naskórek peelingiem właśnie.

Po około 6-8 godzinach wymaga użycia bibułki matującej i przypudrowania w strefie T, ale po tym zabiegu makijaż z powrotem wygląda jakbym go skończyła przed chwilą- nie o każdym podkładzie można powiedzieć to samo.
Dla mnie jest idealny na lato, ponieważ kryje zdecydowanie lepiej niż kremy BB, a jednocześnie nie zapycha i nie spływa z twarzy, nawet w upalne dni, po prostu perfekcyjnie się stapia.

Cena

Co tu dużo mówić. Jest duża- od 139 zł (najjaśniejszy odcień w Sephorze tyle kosztuje) do 179 zł. Czy warto? Według mnie tak, ale jest to moja subiektywna opinia.

Reasumując

Teint Idole Ultra 24h to na prawdę dobry produkt, nawilża, doskonale się stapia z cerą, jest bardzo łatwy w aplikacji, ma całkiem niezłe krycie i jest najtrwalszym z tak lekkich podkładów (oczywiście wśród tych, których miałam okazję używać). Poza tym pięknie pachnie i pozostawia delikatnie satynowe, gładkie wykończenie. Pewnie gdybym miała cerę normalną, a nie tłustą byłby dla mnie idealny, ale i tak oceniam go bardzo wysoko i zdecydowanie polecam. Jest zbyt drogi, żeby kupować go w ciemno, ale myślę, że w większości perfumerii bez problemu można uzyskać jego próbkę lub poprosić o pompkę czy dwie do jednorazowego pojemniczka. Jak każdy podkład, najlepiej go wypróbować na spokojnie, w domowym zaciszu i w dobrym, dziennym świetle, bo na tych sklepowych nie można polegać.
Już nie przedłużając- polecam. Jeśli nie macie jakichś większych niedoskonałości do ukrycia to myślę, że sprawdzi się dobrze, dodatkowo jeśli macie normalną cerę uważam, że może być kandydatem na ideał :)

7 komentarzy do “Lancôme Teint Idole Ultra 24H

  1. Nie miałam jeszcze kosmetyków kolorowych z Lancome, a jestem bardzo ciekawa tego zapachu. Znam za to kolorówkę Guerlain i ona też pięknie pachnie. Szkoda, że nie jest to regułą w przypadku wszystkich kosmetyków.

    • Wybór odcieni tego podkładu jest bardzo duży (zarówno tych z różową jak i żółtą pigmentacją), a zapach, choć wiem, że to sprawa indywidualna, jest boski ;)

  2. Ja obecnie znalazłam swój ideał, ale kto wie może kiedyś i na wypróbowanie tego podkładu się skuszę. Za to ten wpis uświadomił mi jakie mam zaległości w recenzjach podkładów na moim blogu, chyba z 6 czeka na recenzję :( Cieszę się, że piszasz i mam nadzieję, że będziesz pisać częściej :)

    • Ja właśnie już jakiś czas temu kupiłam Revlon Color Stay i wstrzymywałam się z recenzją, żeby go przetestować w możliwie zróżnicowanych warunkach i kiedy już jestem gotowa, to doszłam do wniosku, że pewnie nikt nie chce czytać drugiego wpisu z rzędu o takiej samej tematyce, więc chyba wezmę na warsztat maskę do włosów. Mam nadzieję, że już jutro uda się wrzucić recenzję ;)

  3. Zgadzam się z kwestią suchych skórek. Sama jestem konsultantką marki Avon. Kiedy rozmawiam z klientka o podkładach ona mówi: anie próbuję nowego, bo mi skórę przesuszy. Ja uważam, że w tej kwestii peeling enzymatyczny, tonik i krem nawilżający (każda cera go potrzebuje, nie tylko sucha) i damy radę. Podkład za 10 czy za 100 zł wówczas nie wyrządzi nam krzywdy :)

    • Aniu, dokładnie tak :) Jasne, że są osoby mają tendencje do mocnego przesuszania, ale dla takich osób tym bardziej wzmożona pielęgnacja i przede wszystkim nawilżanie.

Odpowiedz na „~Dorota dermiblogAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>