Gliss Kur Million Gloss

Dzisiaj chciałam Wam przedstawić produkt, którego używam już od dłuższego czasu i uważam, że warto na niego zwrócić uwagę. Olejek Gliss Kur Million Gloss trafił w moje ręce zupełnie przypadkowo, ponieważ otrzymałam go jako gratis przy zakupie szamponu i odżywki z tej serii i tak leżał sobie nietknięty do czasu, aż skończył mi się jedwab do włosów.

WP_20150702_003
Początkowo podchodziłam dosyć sceptycznie, bo po pierwsze nie przepadam za produktami Schwarzkopfa, po drugie wiem jakie kiepskie składy mają szampony i odżywki z Gliss Kura- nie czarujmy się- większość produktów drogeryjnych robi tylko tyle, że nasze włosy wyglądają na zdrowsze, są bardziej błyszczące, ale jest to wyłącznie powierzchowne działanie. No i co tu dużo gadać, z jedwabiami do włosów jest podobnie i nie będzie zaskoczenia, że z tym olejkiem również. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć co pisze producent na temat tego kosmetyku:

WP_20150702_002
Olejku można używać na kilka sposobów,  ja jednak stosuję go tylko w taki sposób jak dotychczas jedwab- czyli kroplę olejku rozcieram w dłoniach i rozprowadzam na prawie całej długości mokrych włosów (nie nakładam tuż u nasady). Ciężko się nie zgodzić, że włosy są bardziej lśniące, wygładzone, łatwo je rozczesać. Dzięki opakowaniu z pompką produkt aplikuje się naprawdę łatwo. To co bardzo w nim lubię to przede wszystkim wysoka wydajność i bardzo przyjemny zapach oraz ułatwione rozczesywanie i tak jak wspomniałam sprawia, że włosy są wygładzone. Oczywiście mam pełną świadomość, że ten produkt w żaden sposób nie odżywia ani nie regeneruje moich włosów, jednak jest dobrym sposobem na szybkie sprawienie, że wyglądają zdrowo i nie widać, że końcówki w rzeczywistości są przesuszone. Czemu uważam, że jest lepszy niż jedwab? Z dwóch prostych przyczyn: po pierwsze wydajność, a po drugie nieporównywalnie większa wygoda podczas aplikacji produktu, jakość jest chyba porównywalna. Nie analizowałam składów, więc pod tym kątem się nie wypowiem.
Jeśli chodzi o produkty drogeryjne do włosów, nie traktuje ich poważnie (może poza paroma wyjątkami), ale właśnie jako kosmetyki, które szybko wizualnie poprawią stan moich włosów. Do faktycznej pielęgnacji i regeneracji wolę zdecydowanie szampony i maski apteczne. Ale ten olejek myślę, że jest wart uwagi, własnie jako taki awaryjny ratunek dla wyglądu naszych włosów.

A Wy stosujecie tego typu produkty, a jeśli tak o czy macie jakieś ulubione? A może miałyście okazję wypróbować ten konkretny olejek? Jestem ciekawa Waszych opinii i zachęcam do podzielenia się nimi w komentarzach :)

8 komentarzy do “Gliss Kur Million Gloss

  1. A powiem Ci, że obecnie używam olejku do włosów z firmy Schwarzkopf i jestem z niego bardzo zadowolona. Za równo ze względu na skład, jak i działanie. Co do olejku, który opisujesz, to jeszcze nie miałam okazji mieć z nim do czynienia, ale zapewne niebawem się to zmieni:)

  2. Miałam kilak kosmetyków tef firmy i żaden mnie nie porwał więc nie sięgam już po kolejne. Za to wolę sięgnośc po olejek arganowy albo właśnie jedwab :)

    • „Mijałam się z nią” kilka razy w sklepie, ale jakoś nie wiem czemu nie kupiłam jej. Myślę, że jeśli kiedyś się ten Gliss Kur skończy to ją wypróbuję, bo niestety regularna cena Gliss Kura jest porażająca (35 zł) , zwłaszcza za produkt, który tylko poprawia wygląd włosów.

      • Dobrym sposobem jest także użycie KROPELKI oleju na jeszcze mokre włosy, ale to nie sprawdzi się na włosach, które łatwo obciążyć:( Cieszę się, że wpadłaś również do mnie i przyznaj się- pewnie też chociaż jednym okiem zerkniesz na filmy o HP na TVN- ie( od 10 lipca co tydzień). Ja nie używam telewizora, ale chyba zrobię wyjątek, mogłabym obejrzeć w internecie, bez reklam, a i tak zawsze śledzę chociaż kawałek filmu, jeśli wiem, że jest akurat emitowany:D Pozdrawiam!

        • Tu mnie masz! :) co prawda nie oglądam tv, ale mam wszystkie części i przyznam się bez bicia, że mieliśmy z moim narzeczonym taka fazę przez dłuższy czas, że oglądaliśmy wszystkie części od 1 do ostatniej, od końca, wymieszane- w przeróżnych konfiguracjach. Doszło nawet do tego, że na karteczkach zapisywaliśmy numer części i kot nam losował, jak nie mogliśmy się zdecydować, którą obejrzeć ;) Maniactwo totalne :D

Odpowiedz na „AleksandraAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>